Nasi Autorzy

Pozostałe promocje
Arka Noego (pianka)
Arka Noego (pianka)
29,00 zł 20,30 zł
szt.
Zaginione nuty - Mrówka Andy
Zaginione nuty - Mrówka Andy
11,90 zł 8,33 zł
szt.
Dzień zagłady
Dzień zagłady
19,00 zł 13,30 zł
szt.
Łowcy dusz
Łowcy dusz
19,00 zł 13,30 zł
szt.
Życie Jezusa (pianka)
Życie Jezusa (pianka)
29,00 zł 20,30 zł
szt.
Estera
Estera
19,90 zł 13,93 zł
szt.
Ogród Eden (pianka)
Ogród Eden (pianka)
29,00 zł 20,30 zł
szt.
Ucieczka Ralpha - Mrówka Andy
Ucieczka Ralpha - Mrówka Andy
11,90 zł 8,33 zł
szt.
Księga zwycięzców
Księga zwycięzców
29,00 zł 20,30 zł
szt.
Czas wojny
Czas wojny
38,00 zł 26,60 zł
szt.
Ogród Eden (pianka)
Ogród Eden (pianka)
29,00 zł 20,30 zł
szt.
Teofil Ćwirek i tajemnica tuptaków
Teofil Ćwirek i tajemnica tuptaków
35,00 zł 17,50 zł
szt.

9 małżeńskich porad, a każda warta milion dolarów

Dostępność: duża ilość
Cena: 24,90 zł 24.90
quantity szt.
dodaj do przechowalni
Pin It

Opis

9 małżeńskich porad, a każda warta milion dolarów

Autor:  Mark Gungor
Wydanie:    pierwsze
Data i miejsce wydania:    Warszawa 2014
Format:    145 x 205 mm
Oprawa:    twarda
Liczba stron:    88


Wydawca:    Oficyna Wydawnicza VOCATIO
ISBN:    978-83-7829-136-7

 

Mark Gungor, znany z bestsellerowego i cenionego seminarium Przez śmiech do lepszego małżeństwa tym razem powraca jako autor bardzo sympatycznej książki 9 małżeńskich porad, a każda warta milion dolarów. Z charakterystycznym dla siebie poczuciem humoru pisze o relacjach małżeńskich, przytaczając barwne i niezwykle zabawne epizody z własnego życia. Tak więc zasady, które pokazuje, nie są radami jakiegoś tam doradcy czy terapeuty, który sam nie obronił swojego małżeństwa, ale radami szczęśliwego od ponad 38 lat męża, który wie, o czym pisze! Każdy, czytając tę książkę, będzie się doskonale bawić, a przy okazji pozna kilka tajemnic skutecznego wprowadzania trwałych, pozytywnych zmian w swojej relacji małżeńskiej!

Budowanie wspólnego życia trwa latami. To nie dzieje się z dnia na dzień. Droga do spełnienia marzeń jest bardzo często długa i wędrujemy nią wiele, wiele lat. Jasne, niektórym z nas udaje się spełnić swe marzenia dość szybko, ale dla większości ich realizacja trwa bardzo, bardzo długo.
    Każda zmiana wymaga czasu. Ta prawda nierzadko jest wyzwaniem dla wielu kobiet, ponieważ to kobiety właśnie nieproporcjonalnie częściej chcą zmieniać swoich mężów. Mężczyznom taka koncepcja jest zazwyczaj obca. W dniu ślubu niejeden mężczyzna patrzy na swoją żonę i myśli: „Mam nadzieję, że nigdy się nie zmienisz”. Wiele kobiet tego samego dnia patrzy na swojego męża, myśląc: „Jesteś super, ale trochę ci jeszcze trzeba pomóc…”.  Dlatego właśnie tak wielu facetów czuje urazę do swoich żon, kiedy one próbują je zmienić, bo sami nie wymagają od żon, żeby one się zmieniały.
    Mam jednak dobrą wiadomość dla pań: wszystkie badania dowodzą, że kobiety mają ogromny wpływ na zmiany, które dokonują się w życiu ich mężów. Żonaci mężczyźni cieszą się lepszym zdrowiem, są szczęśliwsi, więcej zarabiają i żyją dłużej aniżeli ich koledzy. Nie zrażajcie się więc, drogie panie.  Możecie zmienić swoich mężów! Musicie jednak traktować ich jako „projekt długoterminowy”. W końcu uda wam się zrobić z niego faceta, o jakim marzycie. Niestety, w wielu przypadkach, kiedy to się stanie, on będzie już jedną nogą na tamtym świecie. O tak... to trochę potrwa!

Książkę polecają:

                  

 

Recenzja Anny Bajon z portalu Opoka.org.pl
Recenzja portalu Przepis na miłość
Recenzja portalu Wierność jest sexy
Recenzja Magazynu Płyń pod prąd
Recenzja portalu Granice.pl
Recenzja z bloga Narzeczeni z Bożej łaski
Recenzja na blogu Melduję Gotowość

Recenzja na blogu Biegnąc pod wiatr

 

Opinie o produkcie (5)

10 listopada 2015

Mark Gungor, autor książki "9 małżeńskich porad, a każda warta milion dolarów" kojarzył mi się dotąd tylko z filmikiem "Czym się różni mózg mężczyzny od mózgu kobiety", łatwym do odnalezienia na YouTube. Wspomnienie zawsze kwitowane uśmiechem, bo głęboko zgadzam się z tezą autora, że bardzo, ale to bardzo się różnimy, a kobiecy zwyczaj dzielenia włosa na czworo jest dla większości mężczyzn kompletnie niezrozumiały. Z dużą dozą sympatii do Marka Gungora przystąpiłam do czytania "9-ciu porad..." sądząc, że mam lekturę na dziewięć wieczorów. Założenie było błędne, bo kiedy już zaczęłam, to nie oderwałam się aż do ostatniego zdania. A wieczór uważam za udany. Mark Gungor jest praktykiem i oferuje porady małżeńskie, które rodziły się w trakcie trwania jego 40-letniego małżeństwa. Podaje je w dowcipnej formie z dużą dozą dystansu. Mam nieodparte wrażenie, że wystarczyłoby zmienić tytuł i kilka sformułowań, aby rady te dało się zastosować także do przyjaciół, rodziny, współpracowników. Bo kiedy chcemy budować wokół siebie przyjazne środowisko, zawsze powinniśmy pamiętać o radzie numer jeden - "Bądźcie dla siebie mili". Niby banał, ale (zwłaszcza) w małżeństwie odłożony do innych rupieci, staje się ogromną przeszkodą w budowaniu szczęśliwego, wspólnego życia. I taka jest ta książka, celna, dowcipna, pozwalająca czytelnikowi na polemikę. Są tu rady z którymi zgadzam się w 100%, są takie, z którymi mogłabym podyskutować, są i takie, z którymi się nie zgadzam. Ale przeczytałam tę książkę jednym tchem, z uśmiechem na ustach, a potem zaniosłam sąsiadce, żeby też mogła przeczytać. Trudno o bardziej pozytywną recenzję, prawda? Mark Gungor jest pastorem i czytelnik wychowany w tradycji katolickiej może być czasem zaskoczony, ale polecam ten rodzaj zaskoczenia. Warto czasem zerknąć do poradników braci chrześcijan i skorzystać z tego, co mogą nam zaoferować.

10 listopada 2015

A zatem książka warta aż 9 milionów dolarów? Lekka przesada czy precyzyjna kalkulacja? A może po prostu żartobliwe zwrócenie uwagi na to, że dobre drogowskazy, pomagające na poprawę relacji małżeńskiej, czasem nawet ratujące małżeństwo, są bezcenne. I w tym znaczeniu zgadzam się, że ta niewielka książka może być wyjątkowo cenna, jeśli potrafisz wiedzę przemieniać w czyn. Jeśli nie zatrzymasz się tylko na przyjemnej lekturze, na uśmiechu z powodu żartów autora, ale zakaszesz rękawy i zaczniesz wprowadzać je w życie - nie czyjeś, a swoje. A najlepiej Wasze. To książka na dzisiejsze czasy. Nie za długa, nieskomplikowana w swojej strukturze. Kawa na ławę. A nawet ze dwie kawy, i to dobre. Ale żeby tę książkę właściwie zrozumieć, trzeba pamiętać, że jej autorem jest Mark Gungor, a nie jakiś bardzo poważny naukowiec. Jeśli miałeś okazję obejrzeć konferencje Marka, to wiesz, że to człowiek nie tylko z dużym doświadczeniem małżeńskim (prawie 40-letnim) i z doświadczeniem pracy z parami, ale to też mężczyzna o dużym dystansie do siebie i ze sporym poczuciem humoru, a to znaczy, że i te rady, a tym bardziej ich wytłumaczenia będą nietuzinkowe, niektóre zupełnie wbrew naszym utartym schematom. I jest to niezwykle piękne! W jaki sposób mogą kwestionować nasze myślenie? Na przykład w pierwszej poradzie Gungor pisze o byciu dla siebie miłymi (ale banalne, prawda? ale trudne, no nie?). W końcu podkreśla, że nieważne, jak się czujesz i jak zachowuje się twój małżonek, masz być miły. Tymczasem my wiemy, że uczucia są ważne, że mówią coś o nas, że mogą być punktem wyjścia do wielu zmian, że nawet tymi trudnymi emocjami trzeba czasem się dzielić. Czy autor się myli? Absolutnie nie. Przez swoje opowieści i rady trochę burzące nasz obraz miłości i szczęścia, pozwala naprawdę wyjść ze swoich schematów i zastanowić się nad zmianą. Pomaga spojrzeć na nowo, z innej strony, a przy tym jego rady są proste i zupełnie codzienne. Jak życie małżeńskie. Uwielbiam jego receptę na szczęście – ono dotyczy nie tylko szczęścia małżeńskiego, ale w ogóle szczęścia w naszym życiu. Bo szczęście nie jest zależne od okoliczności. "Tak, MOŻECIE być szczęśliwi – jeżeli poznacie sekret szczęścia: szczęście jest niezależne od okoliczności!" Nie chcę zdradzać opisanych w książce porad, by nie odbierać radości czytania i odkrywania, i tłumaczenia ich na język swojego serca i serca małżonka. Muszę tylko jeszcze dodać, że książka jest pięknie wydana, wzbogacona o cieszące oko ilustracje. Można ją połknąć szybko, na ławeczce na spacerze, kiedy dziecko śpi, ale można czytać ją razem wieczorem rozdział po rozdziale codziennie lub raz w tygodniu, dialogując o jej treściach, i wcielając je w życie.

10 listopada 2015

Mark Gungor, autor książki "9 małżeńskich porad, a każda warta milion dolarów", nie jest utytułowanym, poważnym specjalistą od kryzysów małżeńskich. Nie opublikował setek prac badawczych i naukowych, przetłumaczonych nawet na język suahili. Jest mężem, szczęśliwym małżonkiem i spełnionym facetem. Co ważne: facetem z poczuciem humoru, co zawsze ułatwia życie. Korzystając z własnego ponad trzydziestoletniego doświadczenia, z obserwacji świata i ludzkich związków, udziela rad czytelnikom. To nie są przepisy gwarantujące szczęście, to porady, jak o nie zadbać, jedne być może bardziej przydatne, inne mniej, wszystkie jednak mające sens. Niektóre z nich nie są odkrywcze, ale w końcu dlaczego w życiu należy cenić tylko to, co świeże, nowe, odkrywcze i łamiące tabu? Odkrywczy jest za to sposób pisania: pełen humoru, anegdot, pozytywnego myślenia, umiejętności spojrzenia na różne rzeczy pod innym, nietypowym kątem. Poczucie humoru Gungora i oparcie się na przykładach z życia wziętych sprawiają, że jego słowa powinny trafić do czytelnika. Myśli autora są zrozumiałe - można się z nimi zgadzać lub nie, ale trudno powiedzieć, że ich nie pojęliśmy, bo język był zbyt hermetyczny, a rozważania - zbyt górnolotne. Uśmiech i pogoda ducha są pierwszym krokiem na drodze lepszego współistnienia z ludźmi, patrzenia na innych z życzliwością. Gungor tak naprawdę mocno podkreśla właśnie znaczenie bycia miłym, pogodnym wbrew wszelkim okolicznościom. No, chyba, że ktoś nie uznaje sensowności zachęty, by być wobec innych takim, jakimi chcielibyśmy, by inni byli wobec nas. Jeśli chcesz, żeby inni się do Ciebie uśmiechali, uśmiechnij się do nich pierwszy. To prawie zawsze (to ulubione "prawie") działa. Gungor ilustruje swoje rady sytuacjami z życia, również własnego. To pokazuje, że osiąganie czegoś nie jest procesem skończonym, zawsze może być lepiej niż jest. Nie twierdzi, że jest ideałem i że coś jest proste. Raczej namawia do zmiany swoich zachowań, do zastanowienia się nad pewnymi nawykami. Ważne, że mówi nam, że to przede wszystkim MY mamy się zmienić, a nie cały świat. Zmienianie siebie jest bowiem w sumie najprostszym i chyba najlepszym sposobem na poprawienie świata. Małymi krokami do przodu, podobnie jak w nauce, w ekologicznych zachowaniach, w osiąganiu wielkich celów czy zdobywaniu ośnieżonych szczytów. Dla osób, które lubią wszystko komplikować, książka może okazać się zbyt prosta, rysunki w niej zamieszczone - za mało urozmaicone lub zbyt szare, rady - zbyt ogólne czy oczywiste. Czasami to takie wygodne: powiedzieć, że świat jest złożony, ludzie również i trudno coś z tym zrobić. Gungor często sięga do Biblii, jest chrześcijaninem i w Słowie Bożym widzi moc. Część rad jest właśnie odwołaniem się do Biblii, na przykład ta o uśmierceniu w sobie swojej starej natury. Większość z nich jednak odnosi się do każdego z nas, ludzi żyjących w związku małżeńskim, nie tylko do osób religijnych. Mark Gungor upraszcza hasła, wzmacniając je w ten sposób. Stara się ukazać to, co jest przyczyną pewnych podstawowych problemów małżeńskich. Książka nie jest obszerna, czyta się ją szybko i z przyjemnością. Zachęca do przemyślenia pewnych postaw i do wykonania kroku naprzód. Czasami wymaga on wielkiego wysiłku, czasami tylko nieznacznego, lecz kto nie podejmuje ryzyka, unika trudu, ten nie zbiera owoców. Zbierasz to, co siejesz, ale jeśli nic nie siejesz, to niczego również nie zbierasz. (Damian Kopeć, portal Granice.pl)

8 grudnia 2015

O tym, że książka jest zabawna, chyba nie muszę pisać – każdy, kto miał przyjemność zapoznać się z seminariami Marka Gungora na DVD, czuje to intuicyjnie. Można ją czytać wraz ze współmałżonkiem, mając naprawdę dobry czas. Mój mąż i ja po lekturze „9 Porad Małżeńskich” powiększyliśmy swój zasób dracznych i zrozumiałych tylko między nami żartów. Przysłuchując się przez lata historiom dziesiątek małżeństw, ich problemom i bolączkom, przyznam, że dobór porad jest naprawdę esencjonalny i stanowi kanon przesłanek do udanego małżeństwa. Bądźcie dla siebie mili! Bądźcie przygotowani na wszystko! Bądźcie dla siebie czytelni! To tylko niektóre z rad – prostych, ale takich, jakich nie chcemy słuchać lub od których próbujemy czynić wyjątki i komplikować, bo nasz przypadek jest „inny”. Mark Gungor, zawsze racjonalny, wymierza strzały w różnego rodzaju małżeńskie dziwactwa i urealnia rzeczywistość, w której funkcjonujemy jako pary. Na przykład proponuje, by małżeństwa nie izolowały się, ale spędzały czas ze wspólnymi przyjaciółmi, którzy, czy intencjonalnie czy mimowolnie, będą obnażać nasz „egocentryzm i mitomańskie poglądy”. Autor poprzez swoje zalecenia próbuje nakreślić, że nad małżeństwem trzeba pracować, żeby zbudować miejsce szczęściem i pokojem płynące. Stojąc właśnie na tym stanowisku, pastor Mark stawia tezy sprzeczne często ze współczesnymi trendami koncentrującymi się na słuchaniu własnych emocji i potrzeb. Gdy zamknęłam ostatnią stronicę „9 Małżeńskich Porad”, zdałam sobie sprawę, że przeczytana przeze mnie książka uczy, jak być dzielnym człowiekiem i radzić sobie w życiu, zachowując przy tym normalność. Zastosowanie każdej ze wskazówek przemieni nie tylko nasze małżeństwo, ale też prywatną osobowość każdej z jego połówek. Nawet gdybym nie miała męża, cenne sugestie zachowałabym w pamięci,a przede wszystkim w sercu oraz wprowadziła w czyn. Porady są ujęte w twardą, atrakcyjną oprawę, dzięki której pozycja ta może służyć zamiast kwiatka, np. z okazji ceremonii zaślubin, rocznicy ślubu, czy każdej innej okazji. Całość dopełniają nowoczesne obrazki ilustrujące temat każdego rozdziału oraz 9 wersetów tematycznych.

8 grudnia 2015

„Gdyby tylko coś się zmieniło – byliby szczęśliwi. Kupili kłamstwo, z którego kpi przysłowie „Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma”. Naturalnie, tam, gdzie nas nie ma, jest równie źle. Niestety, jeśli wierzysz, że twoje szczęście zależy od okoliczności, w jakich się znajdujesz, zawsze będziesz ofiarą losu”. Jak nie zostać ofiarą losu? Jak być szczęśliwym w małżeństwie? Czy dzisiaj możliwe jest pozostanie w jednym związku na całe życie? Mark Gungor nie daje nam ogólnej recepty na szczęśliwe małżeństwo, bo taka nie istnieje. Podpowiada nam za to, w kilku radach, co zrobić, aby nasze związki od samego początku nie wydawały się stratą czasu oraz niesprawiedliwością losu. Tak. Można być mężem/żoną i być szczęśliwym/ą. Można w tym stanie z jedną osobą dożyć, o ile będzie nam dane, stu lat, a każdy nowy dzień nie musi być dniem więzienia, na które notabene sami się skazaliśmy. Książka Gungora jest bardzo konkretna. Autor nie rozwodzi się nad prawdami, które powinny być dla każdego człowieka będącego w związku naturalne. Dlatego tę pozycję czyta się właściwie na jednym oddechu.

Newsletter
Podaj swój adres e-mail, jeżeli chcesz otrzymywać informacje o nowościach i promocjach.
do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl